Blog Blog
Tanipstryk
Jakiś czas temu miałem okazję dyskutować z "Tanimpstrykiem". O dziwo, anonimowy rozmówca sam sobie taki pseudonim wybrał. Niestety jak to często bywa wymiana zdań dotyczyła niskich honorariów dla fotografów oraz braku poszanowania dla wykonywanej pracy...
W wyniku tej wymiany zdań na fotoreporterskim forum dowiedziałem się, że "gdzieś" w Polsce płacą po 6 (sześć!) złotych za opublikowane zdjęcie. W Warszawie jest duży wydawca, który oferuje za zdjęcie 30 złotych… Wiadomo, stolica... Co ciekawsze okazuje się, że dla wielu fotoreporterów "gdzieś" w Polsce oraz w Warszawie są to świetne oferty... Co gorsza można nawet zaobserwować wyścig szczurów po te stawki. "Gazetę już niejako mam w garści, ale bardziej kręci mnie agencja. Zdjęcia jakieś tam umiem pstryknąć, jednak co z tego skoro nie wiem co się dzieje wokół mnie.” - to cytat z innego wątku w tej dyskusji. Moim zdaniem dopóki ktoś będzie "pstrykał" - doputy nie może wiedzieć co się dzieje wokół niego.
Szukając przyczyn takiej sytuacji, warto odpowiedzieć na pytanie, na ile sami jesteśmy za to odpowiedzialni. "Tanipstryk", który goni za 6 - 7 tematami dziennie, znajduje jeszcze cudem czas aby pstryknąć fuchę, chałturę czy lewiznę na kotlecie, poza tym dorobi sobie na delegacjach samochodowych... Gdzieś w tym pędzie zginął etos zawodu fotografa. To smutne, że obecnie foci się foty a nie robi zdjęcia a jak się pojawi konkurencja to zamiast rywalizacji obniża się stawki.
Konsekwencją niskich stawek jest podejmowanie się przez fotoreporterów pięciu tematów dziennie. Cierpi na tym jakość fotografii. Czyli brak profesjonalizmu zarówno u zleceniobiorców jak i zleceniodawców… Czy podjęcie się wykonania fotografii na konferencji prasowej, biznesowym śniadaniu czy oficjalnym spotkaniu jest chałturą lub fuchą dla kogoś kto zawodowo wykonuje zdjęcia? Takie stwierdzenia obniżają wartość wykonywanej przez nas pracy. Apeluję o więcej szacunku dla samych siebie. Do swojego talentu i warsztatu!
Dla mnie każde zlecenie jest tak samo ważne. Utrzymuję się z fotografii, to mój zawód. Jestem profesjonalistą co oznacza, że jeśli mam wykonać dokumentację dla klienta czy zrelacjonować igrzyska olimpijskie to robię to z równym zaangażowaniem. I dlatego polecam każdemu zadbać o wizerunek swój i naszej profesji.


