Blog Blog
Jak Cię widzą...
Byłem ostatnio w hotelu Sheraton, na wielkiej imprezie dyskusyjnej. Pierwszy panel dyskusyjny zgromadził ok. 700 – 800 ( a może i więcej ) osób na sali, głównie prezesów wielkich firm z całego kraju i czternastu „panelistów”, ale z tzw. najwyższej półki. Choć impreza była zorganizowana z wielkim „zadęciem”, to kolegów fotografów było niezbyt wielu ( 3 – 5 ). Niestety widać ich było z daleka, wyróżniali wśród tłumu zdecydowanie nie tylko dzięki aparatom i fleszom...
Na tego typu imprezach wskazanym jest mieć na sobie garnitur. Tak byli ubrani wszyscy ministrowie ( a było ich kilku), v-ce premierzy ( wprawdzie byli ale jednak v-ce premierzy ), ale też 99,9 % uczestników spotkania. Jednym słowem - „Ą,Ę bułkę przez bibułkę”. Hotel, może nie „najwyższych lotów” ( ha, ha, ha ) bo to „tylko” Sheraton, ale jednak ileś tam gwiazdek.
Zdecydowanie „wybijało się” kilku „kotleciarzy” ubranych w swetry - tylko jeden z nich chodzi „na stałe” w garniturze ( ci zawsze wywąchają darmowe żarełko i torbę z „wziątkami” czyli długopisem i breloczkiem ), i nasi koledzy ubrani w dżinsy, z wypuszczoną na wierzch koszulą, w adidasach które pamiętają poprzednie lata itd. Ale to tylko wygląd, dla „estetów” fotografii bez znaczenia ( sam nie lubię garniturów ale lubię mieć czyste buty )…..
Nie ma tłoku, paneliści nie uciekają, siedzą sobie spokojnie, za długim stołem na lekkim podniesieniu. Na sali jasno. Co robią koledzy? Z obiektywami szerokokątnymi „pokładają” się na stole prezydialnym, wsadzając swoje Canony i Nikony w nosy VIP-om - panelistom. Rozumiem – chcieli mieć „klatę” z przerysowaną ręką wielkości łopaty ale za to z małą główką fotografowanego. Bardzo fajnie (?). Spokojnie można było mieć duże zbliżenia mając do dyspozycji choćby dwusetkę ( a mieli takie, a także dłuższe ). Nie, trzeba się było prawie kłaść na stole, co by zrobić makrofotografię nosa ministra, świecąc gołymi „plecami” kilkuset osobowej publiczności. Ale OK. kładźmy się na stołach, wsadzajmy obiektywy w nosy VIP – om, ale jakoś do tego wyglądajmy, nie koniecznie garnitur, ale chociaż….. wyczyszczone buty. Nie musimy, (mając komfortowe warunki do fotografowania), być obwieszeni obiektywami i torbami i być w tzw. okryciu wierzchnim i wyglądać jak objuczony wielbłąd, choćby dla własnej wygody. Wyglądajmy tak na manifestacji w deszczową pogodę, na meczu piłkarskim itp. imprezach, choć starajmy się wyglądać …..choćby schludnie.
Wygląd świadczy o nas, a i zachowanie również ( niestety ). Naprawdę nie musimy wyglądać jak „ostatnie łachmyty” i być jako tacy postrzegani. Pamiętajcie stare przysłowie: „JAK CIĘ WIDZĄ TAK CIĘ PISZĄ…”


